hary blog

Twój nowy blog

Lubie wątróbkę, lubię piernik. Jakiś miesiąc temu, gdy przebywałem w
moim domu rodzinnym, oglądając telewizje (tak, moi rodzice w odróżnieniu
do mnie posiadają telewizor) zapożyczyłem sobie przepis. Ale do rzeczy:
leciał program o „zwiedzaniu restauracji”, i w jednej z nich podano,
właśnie wątróbkę w polewie piernikowej. Zapisałem tę informację szybko
na telefonie i … zapomniałem. Odgrzebałem ostatnio, kupiłem wątróbkę i
pierniki (zapominając o jeszcze jednym składniku no ale to potem) i oto
w sobotnie popołudnie danie ujrzało światło dzienne. Osobiście jego
skład i wygląd budzi kontrowersje ,ale smak jest ciekawy (istnieje
jednak warunek, trzeba lubić wątróbkę)

Składniki:
-Wątróbka indycza bądź kacza (łatwo dostępna w hipermarketach)
-pierniki w czekoladzie (bez nadzienia oczywiście)
-rodzynki (ja zapomniałem niestety)
-sól
-woda
-olej lub masło
(koszt potrawy dla 2 osób około 10zł)

Wątróbkę kroimy na kawałki wielkości połowy kciuka (lubię tę miarę w
kuchni) i smażymy na oleju lub maśle odrobinę dosalając, jednak proszę
nie przesadzić z solą bo psuje cienką granice smaku. W czasie gdy
wątróbka się smaży, pierniki kroimy i wrzucamy do gotującej się wody
razem z rodzynkami. Mieszamy aż do uzyskania budyniowej konsystencji.
Zesmażoną wątróbkę dajemy na talerz i zalewamy przygotowaną polewą.

Miłego poznawania nowych smaków.

Tym razem danie nie mojej produkcji lecz lecz mojej Madźki.Jak ogólnie
wiadomo naleśnik jest magicznym tworem którego można wykorzystać na
milion sposobów (nawet więcej niż ciasto francuskie).

Sposób Madźkowy:

Farsz:
pieczarki – pół kilograma
por – 5 centymetrów ;)
ser żółty
przyprawy itp

Pieczarki umyć i pokroić w plasterki. Wrzucić na patelnie (rozgrzaną, na
olej albo masło), w tym czasie pokroić por w paseczki. Gdy już
pieczarki prawie gotowe dorzucamy por i przyprawy pieprz, sól i jakąś
wegetę (lub coś podobnego)

Naleśniki:
mąka
jajko
mleko
sól (szczypta)

do gotowych naleśników nakładamy gotowy farsz, i plasterek żółtego sera, zawijamy i jeszcze dodatkowo podsmażamy.

Bonus:
Jajecznica z pomidorem i porem (tego chyba nie trzeba opisywać)

Na koniec zacytuje Madźka: „Aleś to napisał dupowato”

Ostatnio przeze mnie nadużywanym przysmakiem jest ciasto francuskie.
Można je zakupić w rulonikach w supermarketach (polecam biedronkowe;
tanie i niezłe).
Mój ulubiony sposób:

-rolka ciasta francuskiego
-salami
-ser

Nastawiamy sobie piekarnik na 220 i grzejemy. Salami kroimy na plasterki
(cieniutkie), ser w takie niedługie paski (żeby nie były większe niż
salami). Rozwijamy trochę ciasta, układamy sobie salami i na salami ser,
i wykrawamy kwadraty z ciasta francuskiego tak żeby dało się zrobić
takie jakby roladki z nadzieniem salami i sera. Do nagrzanego piekarnika
wstawiamy na 14-17 min (aż się ładnie przyrumieni). Ja lubię najbardziej jeszcze gorące, ale jako zimna płyta sprawdza się równie pysznie.

Przy zużyciu całego ciasta wychodzi około 20 roladek, cały ich koszt to około 15 – 20 zł.

Z czym można jeść jeszcze zapytacie. A ja powiem: ze wszystkim, czy to
będzie dżem, czy budyń, czy mięso mielone, czy na zimno, czy na ciepło, ciasto francuskie za każdym
razem daje rade.

PS. Podziękowania dla Pali od której ukradłem ten pomysł jakiś rok temu.

Jak to na pierwszą notę wypada przedstawić przyszły profil bloga; a więc skupie się gotowaniu eksperymentalnym, choć nie zabraknie tu mojej twórczości (ehm nie mylić z sztuką) fotograficznej. Pewnie pojawi się też coś z elektroniki, podróży (jedzeniowych) międzynarodowych, jakieś filmowe, filmikowe i muzyczne wypowiedzi. To by było tak w skrócie wszystko.

Marzenia w czyny.


  • RSS